Senator Kogut będzie w senacie, w wymiarze ogólnopolskim bronił praw rodziny. Znam jego wieloletnią pracę w tym zakresie.


prof.dr hab.inż. Janusz Kawecki

Stanisław Kogut przykładał swą rękę do działań na rzecz wartości, takich jak Bóg, Kościół Polski, Naród. Jest orędownikiem obrony życia i godności człowieka.
dr inż. Antoni Zięba

Stanisław Kogut faktycznie działa według swojego hasła wyborczego: "inni mówią, a ja robię". Przekonałem się o tym, przez wszystkie lata pracy u jego boku.

Józef Wilk - szef związków kolejarskiej "Solidarności".

Senator Stanisław Kogut dał mi się poznać jako tytan pracy na rzecz ludzi potrzebujących pomocy. Wynik wyborczy Stanisława Koguta jest adekwatny do wyników działań, jakie przez lata wypracowuje. Dla Stanisława Koguta liczy się przede wszystkim dobro bliźniego.
Leszek Langer - dyrektor Wydawnictwa przy FPON.

Praca w Senacie RP

powrót do strony głównej




Wreszcie będą na swoim



Danuta Kucia, mieszkanka podsądeckich Klęczan w wieku 70 lat doczekała się własnego domu podarowanego jej w prezencie. Aby mogło się to stać, trzeba było jednak nieszczęścia.

Dwa lata temu jej syn Bogdan; stracił obie nogi w tragicznym wypadku na torach kolejowych. Znalazł się pod drezyną. Cudem ocalał. Trafił do sądeckiego szpitala do jednej sali z młodym chłopakiem z Nowego Sącza, dla którego przejażdżka motocyklem skończyła się utratą obu rąk.

Wówczas, z inicjatywy "Gazety Krakowskiej", tysiące ludzi, szczególnie młodych, spontanicznie włączyło się w akcję pomocy 20-letniemu motocykliście. Dramatu 40-letniego Bogdana wówczas jakby nie dostrzeżono... Na szczęście, do czasu gdy o sprawie dowiedział się senator Stanisław Kogut.

- Ktoś pewnego dnia uświadomił mi, że ja z tym człowiekiem pracowałem kiedyś na kolei w wagonowni. Po prostu głupio mi się zrobiło i postanowiłem się zrehabilitować. Przecież to kolega z pracy... Jak nożna było nie pomóc?! - mówi senator Stanisław Kogut, który rozpoczął akcję pomocy dla inwalidy.

Najpierw Bogdan dostał wózek inwalidzki. Pod dom, w którym mieszka z matką, zapchał też samochód wyładowany węglem, aby dwoje ludzi żyjących w biedzie nie marzło zimą. Senator przywiózł im też potrzebną ciepłą odzież. Danuta Kucia płakała ze szczęścia. kilku miesiącach, prócz wózka, Bogdan miał także protezy.

Już po pierwszej wizycie w gminnym budynku, w którym kobieta z synem gnieżdżą się w ciasnej, biednej izbie, wiadomo było, że tragedia tej rodziny niejedno ma oblicze i nie jest tylko i wyłącznie wynikiem wypadku. Skromna, ale dzielna pani Danuta utrzymująca siebie i syna z 4OO-złotowej renty z ogromnym trudem wiąże koniec z końcem. Bogdan stracił pracę na kolei. Codzienne wydatki na żywność zjadały niemal wszystko.

O poprawie warunków życia nie mogło być mowy. Dziś mężczyzna bez nóg, który zawsze pracował fizycznie, nie ma prawie żadnych szans na znalezienie pracy. Cały ciężar utrzymania spoczął na wątłych ramionach 7O-letniej kobiety. Na szczęście, nie zabrakło ludzi dobrej woli, którzy zareagowali na ten dramat. Efekt tych działań okazał się wspaniały.





Wczoraj wójt gminy Chełmiec Bernard Stawiarski i Stanisław Kogut poinformowali, że pani Danuta z synem będą mieli własny dom.

- Już stoi, trzeba go tylko wykończyć i ocieplić. Firma Broński-Ogorzałek-Jędrusik sprowadziła korpus budynku z Niemiec. To jeden z obiektów po armii amerykańskiej, która kiedyś stacjonowała w Niemczech. Firma Jana i Andrzeja Dudów ufundowała z kolei zadaszenie. Gmina wybudowała prowizoryczną na razie drogę, bo do działki, na której postawiono dom, nie było dojazdu. Robotnicy pracują, niebawem będą podłogi i ocieplenie.

- Jest nadzieja, że przed zimą będzie się można wprowadzić - mówił wczoraj Stanisław Kogut.

Aby pani Danuta z synem mogli zamieszkać w nowym własnym domu, trzeba go będzie jeszcze wyposażyć. Potrzebne będą meble i sprzęty gospodarstwa domowego.

Studenci Wyższej Szkoły Biznesu podarowali na ten cel 2 tyś. zł na dobry początek. Uzbierali je ze sprzedaży wydanego przez siebie kalendarza.

- Mamy nadzieję, że zareagują różni ludzie dobrej woli, którzy pomogą urządzić tym biednym ludziom nowe życie -mówi wójt Stawiarski.

Bogdan nie widział jeszcze domu, do którego niebawem przeprowadzi się z matką, ale pani Danuta już odwiedziła plac budowy i jest naprawdę zachwycona.

- Dawno nie byłam taka szczęśliwa, spełniły się moje marzenia - mówi kobieta ze łzami w oczach. - To cudowne, że będziemy wreszcie na swoim. Tam, na własnym, nawet kiedy mnie zabraknie na świecie, syn łatwiej sobie poradzić.

Iwona Kamieńska - Gazeta Krakowska (20 maja 2008)



Wszelkie prawa zastrzeżone. Administracja langerpress