Afgański Małopolanin
Chcę tutaj zostać na stałe, tutaj mam żonę, tutaj jest wielu życzliwych dla mnie ludzi - powiedział podczas konferencji prasowej senatora Stanisława Koguta - Mashal Padsha, były afgański żołnierz. 31 października 2007 roku wraz z polskimi patrolem wjechał w Afganistanie na minę założoną przez terrorystów, uległ wówczas poważnemu urazowi nóg. Dzięki polskiemu kontyngentowi trafił do Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym w Stróżach, gdzie przeszedł kilka operacji i długą rehabilitację. Podczas pobytu w Polsce, zakochał się w rehabilitantce, pani Marioli pracującej w stróżańskiej fundacji. Historia Romea z Afganistanu i Julii z Polski obiegła wówczas media. Po zakończeniu rehabilitacji Mashal musiał powrócić do rodzinnego Dżalalabadu, jednak rozpoczął starania o możliwość ponownego przyjazdu do Polski. Od niedawna mieszka z Mariolą w Szymbarku, w marcu wzięli ślub. Podczas konferencji prasowej dziękował po polsku polskim żołnierzom, senatorowi Kogutowi za pomoc i mediom, które interesowały się jego historią od pierwszych chwil pobytu w Polsce.
Senator Stanisław Kogut nie ukrywa, że cieszy się z powrotu do Polski Mashala. Od polskich żołnierzy słyszałem, że Talibowie wydali na Mashala wyrok śmierci, w Afganistanie grozi mu niebezpieczeństwo. Cieszę się z tego, że wziął ślub z Mariolą. Trzeba teraz im pomóc we wspólnym starcie w życie - opowiada Stanisław Kogut. Mashal pytany o to, jak się żyje Afgańczykowi w Szymbarku odpowiada, że jest ciężko. Ludzie często biorą go za kogoś innego. Czasem za Roma. Przyglądają się nieufnie. Jednak jest coraz lepiej. To dobrzy ludzie, wiem, że się przyzwyczają - mówi Mashal. Co zamierza robić? Gdzie będzie pracował? Na razie chce skończyć szkołę w Polsce, szlifuje język. Potem być może będzie pracował jako tłumacz w polskiej armii. Chciałby jednak żyć i mieszkać w Małopolsce, z Mariolą. Senator Kogut deklaruje, że pomoże Mashalowi w znalezieniu pracy.
Cieszę się, że nasz trud nie poszedł na marne. Dzisiaj Mashal ma sprawne obydwie nogi. Jedną prawie całkowicie, drugą w osiemdziesięciu procentach. Gdyby po wypadku pozostał w Afganistanie, jeździłby dziś na wózku inwalidzkim. Trzeba pomagać ludziom w potrzebie, nie tylko rodakom, ale także tym, którzy zwrócą się z prośbą o pomoc, choćby z drugiego końca świata. Jestem człowiekiem otwartym i tolerancyjnym. Jako katolik dowiedziałem się od Mashala dużo ciekawych rzeczy o innej kulturze i o koranie. W ostatnich dniach rozmawiałem z księdzem Betlejem i sam dziwiłem się ile wspólnych aspektów łączy te dwa wyznania. Dzięki takim doświadczeniom można lepiej zrozumieć dialog ekumeniczny do którego zachęca Kościół - mówi Stanisław Kogut.
Obecnie w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim trwają procedury, mające na celu wydanie pozwolenia na trwały pobyt Mashala Padshy w Polsce.
Leszek Langer
