|
"Liberalizacja przewozów pasażerskich - koniec PKP czy nowa era pomyślności kolei żelaznych".
25 listopad 2009 r.
230 listopada 2009 r. Senacki Zespół Infrastruktury zorganizował konferencję na temat:
"Liberalizacja przewozów pasażerskich - koniec PKP czy nowa era pomyślności kolei żelaznych".
Konferencja skupiła się na przewidywanych rezultatach wejścia w życie przepisów określanych jako europejski III pakiet kolejowy.
Na pakiet składają się: rozporządzenie Nr 1371/2007 oraz dwie dyrektywy - 58/2007 i 59/2007.
Rozporządzenie dotyczy praw i obowiązków pasażerów w ruchu kolejowym. Dyrektywa 2007/58 ma na celu otwarcie rynku międzynarodowych przewozów pasażerskich na terenie Unii poprzez m.in. wprowadzenie prawa kabotażu oraz modyfikację zasad zawierania umów o świadczenie usług publicznych. Dyrektywa 2007/59 określa zasadnicze standardy dotyczące licencjonowania maszynistów w Europie.
Wprowadzenie III pakietu kolejowego do prawa polskiego miało nastąpić poprzez nowelizację dotychczasowych przepisów.
25 czerwca br. została uchwalona ustawa o zmianie ustawy o transporcie kolejowym. Prezydent przed podpisaniem skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego zarzucając niektórym przepisom niezgodność z Konstytucją. 3 grudnia br. Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie rozpozna ten wniosek Prezydenta. Właśnie wchodzi w tym czasie w życie rozporządzenie 1371/2007, regulujące prawa pasażerów...
Przewodniczący obradom senator Stanisław Kogut podsumował dyskusję następująco:
Szanowni Państwo,
Zdaję sobie sprawę, że wiele osób na tej sali odczuwa niedosyt. Nie udało się rozwikłać wszystkich wątpliwości. Nie wyjaśniono wszystkich kontrowersji. Nie znamy wszystkich faktów. Niemniej jednak spróbujmy zgodzić się co do podstawowej diagnozy stanu, w jakim jest dziś polska kolej. Nawet jeśli będzie to diagnoza gorzka.
Koleje polskie są w trakcie przebudowy. W stanie reorganizacji. Bagatela - trwa to już od 20 lat. Naprawę PKP rząd zaczął już na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Po dwóch dekadach zasadne jest zadanie pytania, czy jesteśmy już blisko celu. Ja nie znam odpowiedzi. Nie wiemy, dokąd prowadzi ta droga. Jest zbyt kręta, zbyt często zmieniają się drogowskazy. Dlaczego ? Bo nie potrafimy po ludzku o kolei rozmawiać. Nie gramy w jednej drużynie. Wciąż ktoś przegrywa, odpada, zostaje na poboczu. Konflikt, ostry konflikt podzielił dziś dwóch największych pasażerskich przewoźników. Wiemy dobrze, że nie jest to wina ludzi, którzy stoją na ich czele. To nie prezesi, to nie zarządy spółek rozpoczęły tę wojnę. Oni zostali postawieni w sytuacji, w której wojny nie można było uniknąć. Kto ustalił tak reguły, że możliwa jest tylko walka ? ...
Spójrzmy na historię polskiej polityki kolejowej. Wydzielano na początku lat dziewięćdziesiątych zaplecze budowlano-remontowe kolei. Obiecywano wydzielanym złote góry. Ci, którzy podejmowali wówczas decyzje, powinni mieć wiedzę, jak nierealne były te obietnice. Skutek tamtych działań ? Nie ma dziś potrzebnego zaplecza. Dziś, gdy trzeba budować linie i pojazdy, nie ma kto tego w kraju robić. Nie mogliśmy tego przewidzieć, że Polsce będą jeszcze potrzebne biura projektów, firmy wykonawcze, producenci wagonów?
A początek naszego stulecia ? Uruchomienie procesów podziału PKP na coraz liczniejsze coraz mniejsze spółki... Na świecie, w globalnej gospodarce liczą się tylko wielcy. A my swojego wielkiego przewoźnika kroiliśmy żywcem. Czy ktoś może dziś, patrząc w oczy, powiedzieć, że przekształcenie przedsiębiorstwa w holding poprawiło efektywność gospodarczą czy sprawność zarządzania albo komfort pasażerów ?
Ostatnio skomunalizowaliśmy przewozy regionalne. Jak można było przedstawiać samorządom nieprawdziwą wizję stanu spółki ? Jak mogą polskie władze - rządowe i samorządowe - prowadzić ze sobą takie gry ? Gdzie jest tu pamięć o wspólnym, polskim interesie ?
Komunalizacja Przewozów Regionalnych nie ma nic wspólnego z samorządnością. Województwa zostały siłą wtłoczone do jednej spółki. Siłę głosu, tj. podział kapitału między województwa, ustalono arbitralnie. Arbitralnie tak dalece, z takim lekceważeniem dla rzeczywistości, że najwięcej kapitału ma Mazowsze które, mając własną spółkę, najmniej tej wspólnej spółki potrzebuje.
I oto najpierw tworzymy w Rzeczypospolitej samorządowe województwa twierdząc, że specyfika lokalna uzasadnia odrębne podejście do Pomorza, Śląska, Mazur, Podkarpacia, a potem każemy im znaleźć wspólny wektor polityki transportowej dla całego kraju...Toż z tego zgromadzenia wspólników robi się drugi parlament!!
I wreszcie - nasz dzisiejszy temat. Trzeci pakiet. Moje refleksje i tu są gorzkie.
Możemy na tym przegrać. Na własne życzenie. Nie jesteśmy przygotowani. Nie skorzystaliśmy (przez brak ustawy) z możliwości złagodzenia ostrych wymagań dotyczących pasażerów. Podział PKP na spółki utrudnia znacznie wykonanie zaleceń, bowiem dotyczą one wielu podmiotów i wymagają współdziałania, które przychodzi nam trudno. W najgorszym momencie na problemy związane z trzecim pakietem nałożyliśmy splot trudnych uwarunkowań wynikających z komunalizacji przewozów regionalnych.
Dziś nasi przewoźnicy walczą między sobą, a konkurenci, czekający już na granicy albo i wewnątrz kraju, patrzą na to z satysfakcją. Bo to wojna w interesie obcych, jak wiele polskich wojen.
Czego polski pasażer powinien żądać od władz publicznych, przede wszystkim - od rządu ? Tego, co dostają obywatele innych państw. Ochrony miejsc pracy i polskich przedsiębiorstw. Nikt już nie poświęca własnych firm w imię szlachetnego internacjonalizmu. Wsparcia ich modernizacji. Stworzenia im stabilnych warunków rozwoju. Ochrony przez nieuczciwą konkurencją. Walki na forum europejskim o nasze interesy. Ich stanowczej obrony. Obrony dorobku poprzednich pokoleń. Bo te niszczejące na sieci dworce, to praca naszych dziadów i ojców. Nie wolno jej tak marnować. Oczekujemy też jasnej, klarownej wizji przyszłości. Deklaracji, co państwo zamierza zapewnić obywatelom w zakresie transportu. Jaka będzie polska kolej za dziesięć, dwadzieścia lat. Powiedzmy to uczciwie Polakom, do czego zmierzamy. Czy do pokrycia kraju siecią połączeń o przyzwoitym standardzie, czy może skupienia środków na linii Y i niech reszta sieci zarasta trawą z braku pieniędzy ?
Proponuję zakończyć nasze spotkanie wezwaniem do rządu o jasną, czytelną wizję rozwoju polskiego transportu publicznego i o przedstawienie jej narodowi do akceptacji. Nie ma już czasu na kluczenie i propagandę, sytuacja jest zbyt poważna. Możemy zostać bez polskiej kolei.
|