Pociągiem na beatyfikację do Rzymu
22 maj 2011 r.
Senator Stanisław Kogut zorganizował wyjazd do Włoch na uroczystości beatyfikacyjne Ojca Świętego Jana Pawła II. Specjalnym pociągiem z Warszawy do Watykanu pojechało kilkudziesięciu parlamentarzystów i kilkuset innych pielgrzymów. - Cieszę się, że prezes Prawa i Sprawiedliwości, pan Jarosław Kaczyński poprosił mnie o zorganizowanie tego wyjazdu, mówi parlamentarzysta ze Stróż. Dla mnie, jako kolejarza było to niezwykle ważne, aby właśnie pociągiem pojechać na te niezwykłe uroczystości. Wybrałem się do Rzymu wraz z córką i wnukiem, ponieważ uważam, że trzeba dzieciom przekazywać wiedzę o Wielkim Papieżu Polaku. Trzeba kultywować pamięć o nauczaniu Jana Pawła II, a najskuteczniejszym sposobem na to jest przekazywanie wspomnień i doświadczeń własnym dzieciom. Cieszę się, że moja rodzina mogła na własne oczy zobaczyć miejsca związane z pontyfikatem Błogosławionego Ojca Świętego. Było to dla mnie niezmiernie ważne, zwłaszcza w kontekście mojego wnuka, który urodził się w ostatnich latach tamtego wielkiego pontyfikatu.

Wraz z parlamentarzystami uczestniczyliśmy w uroczystościach beatyfikacyjnych na Placu Świętego Piotra i byłem bardzo dumny, że wraz z nami w Rzymie było w tym dniu kilkaset tysięcy rodaków. Dziś, w sześć lat po odejściu Jana Pawła II do Domu Ojca widać, że Polacy wciąż pamiętają o Ojcu Świętym, wciąż chętnie powracają pamięcią do pielgrzymek papieskich do Ojczyzny, wciąż chcą powracać do słów wypowiadanych przez Błogosławionego.
Kiedy jeden z dziennikarzy zapytał Joaquina Navarro Vallsa, kogo Jan Paweł II miałby życzenie zobaczyć na uroczystości beatyfikacyjnej w Watykanie, usłyszał od byłego rzecznika Stolicy Apostolskiej, że Papież Polak serdecznie by się roześmiał, gdyby ktoś przy Nim powiedział, że oto w przyszłości będzie wynoszony na ołtarze. Jan Paweł II życzył sobie prosty grób ziemny, bez sarkofagu i pomnika. W swojej skromności był szczery i autentyczny do końca swoich dni. Może właśnie dlatego na Jego uroczystości beatyfikacyjne do Rzymu przybył milion pielgrzymów oficjalnie potwierdzających przyjazd i jeszcze pół miliona przybyłych spontanicznie. Uroczystość przebiegała wzruszająco. Świeciło piękne, gorące, wiosenne, włoskie słońce, mimo, że prognozowano opady deszczu. Deszcz padał, ale sześć lat temu, gdy Jana Pawła II żegnał Kościół i miliony wiernych na całym świecie. Msza święta beatyfikacyjna składała się z wielu specjalnych, niepowtarzalnych części. Po pierwsze, oprawę muzyczną do uroczystości skomponował Marco Frisina - kompozytor, który pisał pieśni do wszystkich większych uroczystości za życia Papieża Polaka. On między innymi jest autorem wielu utworów znanych ze Światowych Dni Młodzieży. W celebrze także było coś szczególnego. Nie tylko to, że była to pierwsza beatyfikacja dokonana przez samego Benedykta XVI. Jak wiadomo - obecny papież zarezerwował swój udział tylko dla kanonizacji. Wzruszające było też to, że wśród celebrujących eucharystię wraz z papieżem kardynałów znalazł się jeden arcybiskup, dla którego zrobiono wyjątek. Był to wieloletni, drugi sekretarz papieża Jana Pawła II, późniejszy metropolita lwowski obrządku łacińskiego, ksiądz Mieczysław Mokrzycki.
Na uroczystości beatyfikacyjne do Watykanu przybyło wielu mieszkańców Sądecczyzny. Zorganizowano kilka pielgrzymek autokarowych, które już w piątek wyjechały z Ziemi Sądeckiej do Włoch. Na Placu Świętego Piotra obecne były między innymi dzieci z zespołu Promyczki Dobra, które w latach 2000 - 2004 wielokrotnie koncertowały dla Ojca Świętego. Byli obecni przedstawiciele Klubu Inteligencji Katolickiej z prezesem Bożeną Jawor na czele, byli obecni parafianie, którzy jechali z lokalnymi biurami podróży.
Uczestnicy uroczystości wspominają, że najpiękniejszym momentem beatyfikacji była chwila, gdy odsłaniano wielki portret Jana Pawła II, który zawisnął na frontonie Bazyliki Świętego Piotra. Zdjęcie uśmiechniętego Papieża Polaka wykonał w lutym 1989 roku papieski fotografik Grzegorz Gałązka. Gdy odsłaniano portret beatyfikacyjny, chór i orkiestra wykonywały utwór o Błogosławionym Janie Pawle II. Półtora miliona ludzi zgromadzonych na Placu Świętego Piotra wiwatowało, a włoska młodzież, podobnie jak to było przed sześcioma laty skandowała głośno imię Giovanni Paolo. Warto zwrócić uwagę jeszcze na jeden aspekt tej beatyfikacji. Uroczystość odbywała się w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, którą przed laty ustanowił właśnie Papież Polak. Gdy u schyłku pontyfikatu żegnał się ze światem i z wiernymi - wówczas w roku 2005 była także wigilia Niedzieli Miłosierdzia Bożego. Jan Paweł II dziś często nazywany jest Papieżem Miłosierdzia Bożego.
Dlaczego tak jest nazywany? Oto jeden z przykładów. Kiedy w Boże Narodzenie 1983 roku papież odwiedził rzymskie więzienie Rebibbia przy Via Tiburtina świat oniemiał ze zdumienia. Jan Paweł II zebranym w więziennej kaplicy skazanym powiedział: "Przed chwilą miałem możność spotkać się z moim zamachowcem i powtórzyć moje przebaczenie". W tym samym dniu świat obiegły zdjęcia papieża, który trzyma w braterskim uścisku Mehmeta Ali Agcę. Karol Wojtyła rozmawiał z nim jak z bratem, około kwadransa. Już dwa lata wcześniej, tuż po zamachu z 13 maja Jan Paweł II, gdy przebudził się w Poliklinice Gemelli po wielogodzinnej operacji, pierwsze powiedział: "No to żyjemy", a także "Przebaczam bratu, który mnie zranił". Papież nie powiedział: "który mnie omal nie zabił", nie powiedział: "który sprawił, że teraz bardzo cierpię". Autentyczne miłosierdzie papieża Jana Pawła II sprawia, że widzi w swoim zamachowcy brata.
Papież Polak uważał, że miłość jest miejscem, w którym Bóg spotyka człowieka i człowiek powinien spotykać człowieka. Należy więc szukać takich miejsc w swoim życiu.
Po drugie miłość i miłosierdzie cechujące ludzi z pokolenia - jak pisze papież - współczesnego, umożliwiło rozwój człowieka. Stało się źródłem wielu późniejszych osiągnięć. Jan Paweł II uważał, że z każdego zła Bóg potrafi wyprowadzić większe dobro, pokolenia wojenne i powojenne, mając w pamięci okrucieństwa lat II wojny światowej, zwróciły się ku wartościom miłosierdzia i podejmowania próby zrozumienia drugiego człowieka, jego wartości i ceny. Działo się tak po wojnie, mimo że szalejący komunizm starał się przedłużyć czas zbrojnych konfliktów i ideowych konfrontacji.
Na koniec komunizm przegrał nie z myślą zachodniego kapitalizmu ale z ...miłosierdziem i próbami podejmowania międzyludzkiego dialogu ponad sztucznie wytyczonymi granicami geograficznymi. Tego właśnie komuniści nie przewidzieli i dlatego ich ideologie upadły. Mówi o tym jasno papież w książce "Dar i tajemnica".
Błogosławiony Jan Paweł II - Papież Miłosierdzia będzie patronem kościoła parafialnego w Nowym Sączu, którego budowa rozpocznie się niebawem na osiedlu bloków przy Łubince, w pobliżu ulicy Sucharskiego. Sądeczanie mają za co dziękować Papieżowi Polakowi. Niech więc ogarniają Go dziś swoją pamięcią tak - jak niegdyś On na Watykanie pamiętał o Sądecczyźnie.
Leszek Langer, fot. Maria Kaczmarczyk






