Na pomoc dla rodziny Lupów
18 maj 2011 r.
Senator Stanisław Kogut odwiedził rodzinę Lupów, którzy 1 maja stracili w pożarze cały dorobek życia. W kilkanaście minut spłonął stary drewniany dom wraz z całym wyposażeniem. Ocalały tylko stodoła, dwie owce, dwie kozy i jeden gołąb. Tylko tyle pozostało dziesięcioosobowej rodzinie z Witowic w Gminie Łososina Dolna. Parlamentarzysta pospieszył z pomocą i następnego dnia do rodziny Lupów pojechał transport z meblami - wersalkami, meblościanką i krzesłami. Stanisław Kogut potrzebującym przekazał także komplety bielizny. Każda pomoc jest tutaj potrzebna - mówi parlamentarzysta ze Stróż. Dlatego prosiłem sponsorów i sukcesywnie zwozimy tam materiały budowlane, dzięki którym będzie możliwe odbudowanie spalonego gospodarstwa.
To jest nie do pomyślenia, żeby ludzie mieszkali w stodole. Jestem wdzięczny księdzu proboszczowi z Tropia, który zaoferował noclegi dla rodziny w tamtejszym Domu Pielgrzyma. Teraz wspólnie z wójtem Stanisławem Golonką zastanawiamy się, jak odbudować spalony dom, ponieważ pojawiła się jeszcze jedna trudność. Stary dom stał na terenie osuwiskowym i być może trzeba będzie poszukać innego miejsca dla rodziny Lupów. Za kilka dni przyjedzie kolejny transport cegieł. Chciałbym wiedzieć, gdzie te materiały zwozić. Chciałbym, żeby szybko przystąpiono do odbudowy spalonego domu - mówi Stanisław Kogut. Senator apeluje do ludzi dobrej woli o dary dla poszkodowanej w pożarze rodziny. Potrzebne jest niemal wszystko - talerze, sztućce, ubrania, meble. Niech to będzie akt braterskiej solidarności - apeluje Stanisław Kogut.
Dom rodziny Lupów spłonąl 1 maja, w niedzielę około godziny 17.00. Gospodarstwo położone jest w trudno dostępnym terenie - tak, że nawet wozy strażackie miały kłopot z dojazdem na miejsce pożaru. Dziś domem zastępczym rodziny jest stara stodoła, ponieważ starsze pokolenie Lupów nie chce opuszczać ojcowizny. Boją się, że już tu nie wrócą. Wiedzą, że mieszkają na terenie osuwiskowym. W sąsiedztwie powyżej wybudowano nowy dom. W ubiegłym roku cały popękał i nawet nie zdążono go zasiedlić. Teraz czeka na rozbiórkę. Lupowie mają jednak nadzieję, że na skrawku płaskiego pola, które posiadają będą mogli odbudować dom. Teraz czekają na decyzję inspektora nadzoru budowlanego i na pomoc. Dzięki życzliwości sąsiadów otrzymują posiłki, mają też miejsce, gdzie mogą tymczasowo składać dary serca. Zastanawiają się, jaka czeka ich przyszłość.
Leszek Langer





