Senator Kogut: W Newagu łamią konstytucję
i prawa pracownika
(www.sadeczanin.info)
- W Newagu konstytucyjne prawa pracowników są łamane - powiedział dziś Stanisław Kogut, senator, który usiłował mediować w sporze zakładowej "S" z zarządem zakładu. Przypomniał, że za łamanie praw związkowych i unikanie negocjacji grozić może grzywna a nawet ograniczenie wolności. I nawoływał do miłości bliźniego.
- Coraz częściej narusza się uprawnienia pracownicze. Osłabienie ruchu związkowego pociąga za sobą osłabienie ochrony pracowniczej - mówił dziś Stanisław Kogut, senator i były szef kolejarskiej "Solidarności", który zwołał konferencję, by przypomnieć ze szczegółami prawo, które reguluje działalność związkową prawa pracownicze i związkowe.
Konstytucja RP gwarantuje pracownikom wolność zrzeszania się w związkach zawodowych, którym z kolei daje prawo do rokowań z pracodawcami, zwłaszcza w celu rozwiązania sporów zbiorowych. - Odmowa negocjacji ze strony pracodawcy staje się więc naruszeniem konstytucji! Związki mają również prawo organizowania protestów i strajków. Nikt nie ma prawa łamania konstytucji, która jest dla tym, czym w chrześcijaństwie Dekalog - zaznaczał senator. Jego zdaniem, dziś panują w kadrze menedżerskiej takie nastroje, że "najlepiej, żeby pracownika nie było, związków nie było i panowała anarchia". Dopytywany, czy odnosi to do Newagu, przyznał: - We wszystkich praktycznie zakładach łamane są prawa związkowe. W Newagu konstytucyjne prawa są łamane.
Przywoływał społeczną naukę Kościoła i autorytet Jana Pawła II, który chwalił idee NSZZ "Solidarność". - Wszyscy są katolikami, prezesi i pracownicy, może zadziała na nich przykazanie miłości bliźniego: miłuj bliźniego swego, jak siebie samego. Może ten argument dotrze i zaczną rozmawiać. Człowiek jest podmiotem, a nie jest rzeczą - znów apelował o rozpoczęcie negocjacji zarządu ze związkiem zawodowym.
Stanisław Kogut podkreślił też, że ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora daje mu prawo interesowania się i wstępowania do zakładów i państwowych, i prywatnych, a pracodawca ma obowiązek w ciągu 14 dni udzielić odpowiedzi na nurtujące parlamentarzystę sprawy. Tymczasem prezes Newagu Zbigniew Konieczek stanowczo poprosił go w zeszłym tygodniu, nie przychodził do Newagu i zostawił spór z pracownikami w gestii zakładu: Prezes Newagu: Zrobię porządek. Kogut niech zajmie się Senatem.
Dlaczego dziś senator twardo podnosi swoje prawa? - Z panem Konieczkiem rozmawiałem tylko dwie - trzy minuty, więcej z właścicielem Zbigniewem Jakubasem. Myślałem, że prezes zaprosi związki na rozmowy, w negocjacjach ustalą podwyżkę nie o 500, ale może o 200 zł - tłumaczył Kogut, że jest rozczarowany tym, co nastąpiło później: tylko spotkanie z załogą i wymiana ciosów z szefem zakładowej "S" Józefem Kotarbą poprzez media. - Można być wyśmienitym fachowcem, ale czasem dyskwalifikuje go to, że nie potrafi rozmawiać z pracownikami, związkowcami. Można być cudownym menedżerem, a nie potrafić rozwiązać konfliktu - wytykał senator.
Kogut wymieniał kolejne regulacje: ustawa o związkach zawodowych powtarza konstytucyjne zasady, podkreślając, że związki są niezależne od pracodawców, chronią interesy materialne i niematerialne, indywidualne i zbiorowe. Nadzorują przestrzeganie prawa pracy, a pracodawca ma obowiązek udzielać mu informacji, szczególnie dotyczących warunków pracy i zasad wynagradzania. - I nikt nie może ponosić ujemnych następstw z powodu przynależności do związku. Szczególnie nie może to być warunkiem nawiązania stosunku pracy, pozostawania w zatrudnieniu oraz awansu - zaznacza Stanisław Kogut. Przypomina sankcje prawne za łamanie ustawy: grzywnie lub karze ograniczenia wolności podlega ten, kto w związku z zajmowanym stanowiskiem lub funkcją przeszkadza w utworzeniu organizacji związkowej, utrudnia wykonywanie działalności związkowej, dyskryminuje pracowników za przynależność do związku czy nie dopełnia obowiązków wskazanych ustawą.
Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych nakazuje pracodawcy podjąć niezwłocznie rokowania, żeby doprowadzić do zakończenia sporu w drodze porozumienia. A brak porozumienia upoważnia do strajku. Przy czym spór może obejmować nie tylko płace i warunki pracy czy świadczenia socjalne, ale też prawa i wolności związkowe. - Strajk to środek ostateczny, ogłaszany po wyczerpaniu innych możliwości rozwiązania sporu. Może być jednak zorganizowany bez zachowania zasad określonych ustawą, gdy pracodawca rozwiązał stosunek pracy z działaczem prowadzącym spór - zaznaczył senator. - Związek ma prawo negocjować rozwiązania dla wszystkich pracowników, nie tylko w nim zrzeszonych - przypomniał.
Również dyrektywy Unii Europejskiej ustalają warunki konsultacji z pracownikami w krajach wspólnoty.
- W Stanach Zjednoczonych, chyba najbardziej liberalnym państwie, każdy pracownik musi należeć do wybranego związku zawodowego, który o niego dba - zaznaczył senator.



