W Newagu łamane są prawa pracownicze
(www.sacz.in)
Nowy Sącz. Senator Stanisław Kogut i lider małopolskiej "Solidarności" Andrzej Szkaradek twierdzą, że w Newagu łamane są prawa pracownicze.
Zarząd Regionu Małopolska NSZZ "Solidarność" rozważa złożenie do prokuratury doniesienia na prezesów Newagu w sprawie utrudniania przez nich działalności związkowej na terenie zakładu. Jak mówi Andrzej Szkaradek, przykładów na łamanie przez nich prawa jest wiele:
- Choćby sama ustawa o rozwiązaniu sporów zbiorowych mówi, że kto w związku ze zajmowanym stanowiskiem lub pełnioną funkcją przeszkadza we wszczęciu lub prowadzeniu w sposób zgodny z prawem sporu zbiorowego i nie dopełnia obowiązków określonych w tej ustawie podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności - mówi Szkaradek. - A dalej tak na szybko mogę wymienić namawianie do wypisywania się ze związku zawodowego "Solidarność", podwyżki tylko dla niezwiązkowców, utrudnianie prowadzenia referendum i strajku, jak na przykład chodzenie ochroniarza za przewodniczącym. Czy nawet samo przeniesienie siedziby związku poza teren zakładu, tuż przy głównej wartowni. Już nie mówię o bezpodstawnych zwolnieniach działaczy, gdzie dwie takie sprawy są już wygrane w sądzie pracy - wylicza.
Za Andrzejem Szkaradkiem grzmi senator Stanisław Kogut, który przytacza ustawę o związkach zawodowych i ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, a przede wszystkim Konstytucję RP:
- Związki zawodowe mają konstytucyjnie zagwarantowane prawo do rokowań z pracodawcami, szczególnie w celu rozwiązywania sporów zbiorowych. Odmowa negocjacji ze strony pracodawcy jest więc naruszeniem Konstytucji - mówi senator Kogut. - W świetle Konstytucji w Newagu są łamane prawa pracownicze - przyznaje.
Lider małopolskiej "Solidarności" idzie jednak jeszcze dalej i przyrównuje szefostwo Newagu do organizacji przestępczej.
- W szczególności jestem zbulwersowany wypowiedzią pana prezesa Konieczka, że pan Józef Kotarba mógłby poszukać sobie innej pracy i do Newagu już nie wracać. Moim zdaniem jest to wypowiedź karalna, bo już była w Polsce instytucja, która zlikwidowała związek zawodowy wprowadzając stan wojenny i niedawno dla osób odpowiedzialnych za to sąd orzekł kary za udział w związku przestępczym. A tutaj jeżeli do dwóch prezesów dołożymy jeszcze panią kadrową Irenę Genobę Książek, to to już podlega pod związek, który można nazwać organizacją przestępczą - mówi Andrzej Szkaradek. - Dziwię się temu, bo oni powinni wiedzieć, że każda dyktatura ma swój koniec, a niektórzy dyktatorzy bardzo źle kończą - dodaje.
